Miód spadziowy ŚWIEŻY 2025 (212 ml) ULO PASIEKI WARSZAWSKIE
Opis
Miód spadziowy JEDEN LITR (1000 ml) z ULO Pasieki warszawskieMiód spadziowy ze względu na swoją wartość nazywany dawniej „papieskim” lub „królewskim” jest jedynym miodem nie nektarowym w Polsce tradycyjnie pozyskiwanym z borów jodłowych, spotykanych głównie w świętokrzyskim. W naszych pasiekach pojawił się dzięki nasadzeniom iglastym w okolicach Łazienek i Parku Ujazdowskiego. Gdy jodły i świerki nie spadziują, często możemy liczyć na spadź z lip, klonów i buków. Ale jak na „papieski” miód przystało nie zdarza się to co roku.
Tę odmianę pozyskujemy w większości z pasiek wiejskich położonych na wschód od Warszawy. Ilość spadzi jest w każdym zbiorze różna, czasami pozyskujemy miód czarny jak smoła, czasami ma lekko brązową barwę.
Miód spadziowy jest ceniony nie tylko za swój wyjątkowy smak, ale także za liczne korzyści zdrowotne. Jest znany z działania antyseptycznego, przeciwzapalnego oraz wykrztuśnego, co czyni go popularnym wyborem w naturalnym leczeniu przeziębień i innych schorzeń.
DLACZEGO NASZE MIODY?
RODZINNE Tworzone przez rodzinę dla rodzin.
SMACZNE Miejski miód to prawdziwa egzotyka – powstaje z nektaru kwiatów, o których wielu bartników może jedynie marzyć. Budleje, rezedy, pysznogłówki? U nas to codzienność.
LOKALNE Niewiele produktów ma tak dokładnie określone pochodzenie. My wiemy niemal co do metra, skąd pochodzi nasz miód – możesz to łatwo sprawdzić dzięki kodowi QR na każdym słoiku. W komentarzu do zamówienia możesz też wskazać konkretną pasiekę, a my postaramy się spełnić twoją prośbę.
PRZYJAZNE ŚRODOWISKU Nie stosujemy chemii ani pestycydów, nie podgrzewamy miodu i niczym go nie dosładzamy. Trafia do was dokładnie taki, jaki jest w ulu.
DOSTĘPNE Oferujemy prawdziwy litr miodu nalany „pod samą zakrętkę”, w uczciwej cenie, której nie zmieniliśmy od 10 lat.
ZDROWE O zdrowotnych właściwościach naszych miodów najlepiej świadczą ci, którzy kupują je hurtowo przed każdym sezonem przeziębień.
KIM JESTEŚMY?
Przede wszystkim, polską pasieką rodzinną. Ponad dziesięć lat temu praca przy projekcie filmowym stała się początkiem rodzinnej ekscytacji. To właśnie filmowa odnoga naszej firmy wprowadziła do polskich kin pierwszy rodzimy dokument o pszczołach – „Łowców miodu”. Kontakt z pszczelarzami, ogrom ich pasji i świat pszczół tak nas zachwyciły, że sami postanowiliśmy wejść w ten świat na poważnie.
Dziś jesteśmy rodzinną, warszawską pasieką zawodową – prawdopodobnie jedną z największych w stolicy. Mamy 15 lokalizacji, ponad 200 rodzin produkcyjnych oraz tyle samo odkładów, co daje naprawdę imponującą ilość pysznego miodu.
Jeśli spacerujesz po Warszawie, możesz spotkać nasze pszczoły w Parku Ujazdowskim, na Polach Mokotowskich, w Parku Saskim czy Lasku Bielańskim. Tu pracują, tu zbierają nektar i tu tworzą miód, którym się z wami dzielimy.
SKĄD SIĘ BIERZE NASZ MIÓD?
Jeszcze 10 lat temu pracowaliśmy w jednej pasiece z okazjonalnym wyjazdem na pożytki w granicach Mazowsza, lecz wkrótce okazało się, że wystarczy odsunąć pasieki od siebie i każdy zbiór będzie miał wyjątkowe właściwości i nie będzie pokrywał się z innymi w czasie. Kto by pomyślał, że pierwsza lipa zakwita przy warszawskim pomniku Lotnika już w pierwszych dniach czerwca, a najlepszą spadź daje pasieka tuż przy Belwederze. Że nawłoć, której łany ciągną się kilometrami w okolicach Długiej Kościelnej, tak naprawdę jest wykorzystywana przez pszczoły w tym samym stopniu, co samosiejki na nieużytkach Pól Mokotowskich, a lasy, które widzimy na wschód od Warszawy, to głównie bezproduktywne olchy, brzozy i sosny. Po czystą lipę trzeba jechać do centrum stolicy. Każdy miód jest inny, dlatego oznaczamy czas i miejsce zbioru z dokładnością do dnia i kilku metrów. Przeważająca zawartość pyłków określa jego gatunek.
JAK GO ZBIERAMY?
W ULO do stoików trafia miód nie dość, że z konkretnego zbioru, to również z konkretnej pasieki. Właściwie dzięki oznaczaniu uli kodem QR moglibyśmy sprzedawać miód wyprodukowany przez daną rodzinę, co zresztą czasem się zdarza, gdy widzimy, że trafiła się nam wyjątkowa partia. Tak było z miodem nawłociowym z Teatru Ochoty w 2016 roku i spadziowym z Poręb w 2018 roku. O ile miodobranie w pasiekach wiejskich nie wymaga specjalnych umiejętności akrobatycznych, o tyle lawirowanie trzydziestokilowymi korpusami w ciasnych przejściach warszawskiej kurii czy byłej księgarni Universus już tak.
JAK GO ROZLEWAMY?
Odsklepiamy plastry zasklepione co najmniej w połowie – wyłącznie mechanicznie, bez obróbki cieplnej. Zabieg ten wykonujemy, o ile to możliwe, tego samego dnia, ponieważ długotrwały kontakt miodu z powietrzem oraz zbyt wysoka temperatura negatywnie wpływają na jego smak i wartości odżywcze. Każdą partię miodu badamy refraktometrem, aby upewnić się, że poziom wilgotności jest odpowiedni i wyklucza ryzyko fermentacji.
Ekstrakcja odbywa się z użyciem atestowanych narzędzi ze stali nierdzewne
