Ebook Clemenceau Wizjoner znad Sekwany — Jean-Noël Jeanneney
Opis
Clemenceau Wizjoner znad SekwanySzczegółyAutor: Jean-Noël JeanneneyWydawnictwo: Oficyna NaukowaEAN: 9788366056244ISBN: 978-83-66056-24-4ISBN wydania papierowego: 978-83-66056-08-4Rok wydania: 2020Miejsce wydania: WarszawaWydanie: 1Język: polskiLiczba stron: 252Formaty plików: PDFRozmiar pliku: PDF: 1,7 MBZabezpieczenie: Znak wodny (watermark)Słowa kluczowe: polityka, ekologia, dziennikarstwo, Wielka Wojna, parlament, premier, traktat wersalski, antykolonializm, Jules FerryClemenceau był wybitnym reprezentantem Francji, klasycznym radykałem i republikaninem, ale także klasycznym „postępowcem”, jakich dzisiaj już nie ma. Nikt już aż tak nie wierzy w zbawczą rolę
rozwoju cywilizacji i w nieuchronność postępu.
Georges Clemenceau był wybitnym francuskim politykiem i znakomitym dziennikarzem. Zawsze na lewo od centrum, zawsze pragmatyczny, a w związku z tym nie szukał wyrazistej ideologii i filozofia polityki mało go interesowała. Zarzucano mu zarówno nadmierną skłonność do kompromisu czy wręcz oportunizmu, jak i nadużywanie słów i przykładanie nadmiernego znaczenia do spraw, którym się już raz poświęcił. Nie można powiedzieć, by miał złe zdanie na swój temat i by cechował go brak pewności siebie, co ujawni się pod koniec jego długiego życia, podczas obrad pokojowych w Paryżu na początku 1919 roku. Jednak dla czytelnika polskiego interesujące jest przede wszystkim, że historia życia Clemenceau pozwala nam lepiej zrozumieć Francję, której — jak się okaże — nie znamy i która miała i ma bardzo szczególne nastawienie do wielu problemów politycznych i społecznych.
Clemenceau był wybitnym reprezentantem Francji, klasycznym radykałem i republikaninem, ale także klasycznym „postępowcem”, jakich dzisiaj już nie ma. Nikt już aż tak nie wierzy w zbawczą rolę
rozwoju cywilizacji i w nieuchronność postępu. Postawę Clemenceau dobrze zobaczymy na przykładzie jego zaangażowania w sprawy kolonialne. Był w tym zakresie otwarty, liberalny, postępowy i wyjątkowo, jak na ówczesne czasy, wrażliwy na złe strony „globalizacji”.
Ze wstępu Marcina Króla
